Z Siegmarem Geiselbergerem skontaktowałem się dwa miesiące temu, i szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że nawiążemy jakąś współpracę, a tym bardziej, że będą aż tak duże efekty. Ci, którzy nie czytali tekstu Prośba o Ząbkowice, wyjaśniam, że Geiselberger publikuje na swojej stronie Pressglas-Korrespondenz i jest uznanym od lat badaczem szkieł prasowanych w Europie.

Zaraz po mojej publikacji, w której proszę o pomoc w poszukiwaniu katalogów ząbkowickich, odezwał się pewien kolekcjoner, który oświadczył, że posiada podobnego a może nawet takiego samego lwa, którego zdjęcie umieściłem w poście. Musi go oczywiście odszukać, bo lew zbiegł i z powodu jego rozmiarów, nie wiadomo gdzie jest.

Lew – przycisk do papieru w kolorze zielonym, najprawdopodobniej ze szkła uranowego, zamieszczony w jednym z tekstów na PK, posiada wycisk cyrylicą stosowany przez hutę szkła w Ząbkowicach przed I Wojną Światową. Lew jest w posiadaniu Muzeum w Sankt-Petersburgu i jednoznacznie został przez Siegmara Geiselbergera przypisany fabryce w Ząbkowicach. Poniżej przedstawiam zdjęcia.

lew_zabk

Lew z Muzeum w Petersburgu (źródło: Pressglas-Korrespondenz)

lew2

Lew z Muzeum w Petersburgu (źródło: Pressglas-Korrespondenz)

Nasz polski lew odnalazł się oczywiście, został zakupiony przypadkiem przez znanego polskiego kolekcjonera na zwykłym targu staroci. Rozpoczęliśmy z kolekcjonerem oraz Siegmarem analizę porównawczą, wymieniliśmy swoje opinie i wnioski. Z tego wszystkiego powstał raport na stronie PK, z konkluzją Siegmara Geiselbergera: „Lew polskiego kolekcjonera, jest unikalnym na skalę światową przykładem wykonania próby szkła prasowanego. Od 1998 roku nigdy czegoś podobnego nie widziałem”.

Obrazek 8

Obrazek 6

Lwy są niemal identyczne, ułożenie, poza i ogólny układ jest taki sam. Różnią się oczywiście podstawą. Zielony Lew z Petersburga, jest produktem gotowym, sprzedawanym przez hutę Ząbkowice na rynku rosyjskim. Posiada wytłoczony znak – stempel „Oтъ МФ 1905 на 10 летъ“, który oznacza: przywilej patentowy wydany przez Ministerstwo Finansów Rosji w roku 1905, obowiązujący przez 10 lat. Zatem przycisk do papieru z Petersburga mógł być wykonany w latach 1905 – 1915.

Podczas dyskusji, rozważaliśmy, czy polski Lew jest modelem-wzorem, jednak należy to przypuszczenie odrzucić, ponieważ ma inna podstawę, a co najważniejsze różni się jednak od zielonego Lwa szczegółami. są to np. wąsy i pazury. Rysy zielonego Lwa są głębsze, wyraźnie widać wąsy i pazury, a grzywa jest bardziej wycyzelowana. Polski Lew jest wykonany z bezbarwnego szkła, jego bezkształtna podstawa, nosi ślady drewnianej deski, przy pomocy której szkło było wciskane w formę. Według Siegmara Geiselbergera, figury zwierząt i podstawa były wykonywane w jednej formie, na pewno nie oddzielnie, aby połączenie lwa i podstawy było jednolite (wykonane z jednej porcji masy szklanej).

lew3

Lew z Muzeum w Petersburgu (źródło: Pressglas-Korrespondenz)

Obrazek 16

Obrazek 14

Nasuwa się wniosek, że Lew z kolekcji polskiej, jest próbą przedprodukcyjną, wykonaną w celu oceny, czy przycisk do papieru spełnia walory estetyczne. Po takim próbkowaniu, podejmowano decyzję o produkcji albo korekcie formy. W tym przypadku, forma mogła zostać pogłębiona i bardziej dopracowana. Dlatego Lew z Petersburga zawiera więcej szczegółów.

Dlatego Siegmar Geiselberger napisał o unikalnym wyrobie na skalę światową, oczywiście z zastrzeżeniem, że należy zestawić ze sobą obydwa Lwy, aby mieć całkowitą pewność. Unikalność takiego eksponatu, bierze się stąd, że choć każda huta robiła próby formy, albo jak w przypadku szkieł dmuchanych w formach drewnianych – należało najpierw wypalić formę (taką czynność pokazuję na przykładzie własnej formy), to zawsze wyroby-próbki, czy niedoróbki trafiały z powrotem do pieca szklarskiego jako stłuczka szklana.

Aby być w zgodzie z prawdą, ja dodam jeszcze jedną możliwość. Otóż, Lew polskiego kolekcjonera, może być wyciśnięty w starej zużytej formie, gdzie pewne szczegóły zostały wytarte i po prostu nie odbijają się w wyrobie. Często z takimi szkłami mamy do czynienia, np. ostatnio opisywane serwetniki z Huty Niemen. Takiej ewentualności przeczy oczywiście nieregularna podstawa, bo jeśli ktoś chciałby używać starej wysłużonej formy, wycisnąłby lwa razem z prostokątną podstawą.

Właściwie mógłbym zakończyć wpis, zrelacjonowałem wszystko co wiem, ale mam na koniec kolejny apel, choć zdaję sobie sprawę, że moje prośby to jak walenie głową w mur.

Wiedza i doświadczenie Siegmara Geiselbergera są duże, i jeżeli on wyciąga takie wnioski, należy badanie polskiego Lwa przeprowadzić profesjonalnie. Raczej nie ma możliwości, aby pojechać z naszym Lwem do Petersburga i tam dokonać analizy. Jest obawa, że Lew, jak to lew ucieknie, skonfiskowany np. przez celników. Chciałbym, aby jakaś polska instytucja przeprowadziła kilka ekspertyz, na początek złotej farby, jaką pokryto Lwa, która być może jest wtórna, następnie należałoby przeprowadzić konserwację przycisku, usunąć ewentualnie farbę, bo pod nią mogą być skrawki oryginalnego malowania, przynajmniej tak się domyśla kolekcjoner. Liczę także, że jest w jakiejś polskiej kolekcji identyczny Lew, jaki jest w zasobach Muzeum w Petersburgu. Moglibyśmy wtedy dokonać kolejnych pomiarów, aby być pewnym wniosków Siegmara Geiselbergera. Gdyby wszystko się potwierdziło, mógłby powstać jakiś dobry naukowy referat, a któreś z muzeów w Polsce mogłoby chwalić się unikalnym eksponatem. Oczywiście do tego wszystkiego potrzebni są pasjonaci i zaangażowanie instytucji publicznych.

Obrazek 17

Jedna odpowiedź

  1. Iwona

    Dobry wieczór, przeczytałam artykuł i od razu przypomniał mi się lew który był zawsze u mnie w domu, jest identyczny, na prostokątnym postumencie, tylko ze szkła w odcieniu zieleni ciemnej, wydaje się być czarny, nie ma pieczęci. Czy wie Pan coś na temat produkcji masowej tego modelu lwa?

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany