Wczoraj, 24 listopada 2015 roku, w Instytucie Sztuki PAN miało miejsce otwarcie wystawy pt. „Julia Keilowa, bogactwo i harmonia kształtów w obiektywie Benedykta Jerzego Dorysa” i muszę powiedzieć – jestem pod wrażeniem.
 
Każdy powie, no cóż, Julia Keilowa, czemu się dziwić, jej projekty poszukiwane przez kolekcjonerów i muzealników, odznaczają się niezwykłą i ponadczasową formą, geometrycznością, prostotą i zróżnicowaniem faktur. Prace artystki od początku jej działalności były doceniane wieloma nagrodami, a firmy platernicze zabiegały o współpracę. Ówczesne pisma chwaliły jej zmysł twórczy i konsekwencję.
 
Jednym słowem – Artystka.
 
Ale ja zauważam coś więcej – sztukę pokazania. Sztukę Benedykta Dorysa, jego perspektywę, aranżację a nawet cienie. Oglądając reprodukcje zdjęć, odnosi się wrażenie, jakby przedmiot był na wyciągnięcie ręki, jakby za szybą nie była płaska powierzchnia papieru, lecz konkretny eksponat.
Poniżej moje fotografie z fotografii, wykonane pod kątem, odnosi się wrażenie przestrzeni i polecam oglądanie zdjęć w ruchu (własnym ruchu).
 
DSCN9793DSCN9792DSCN9789
Otwarciu wystawy towarzyszyła konferencja poświęcona twórczości Julii Keilowej. Całe przedsięwzięcie zorganizowano z inicjatywy: Barbary Keil-Skrobiszewskiej – wnuczki artystki, Joanny Sosnowskiej z Instytutu Sztuki i Andrzeja K. Olszewskiego. Zaproszono Ludwika Dobrzyńskiego siostrzeńca Haliny Dorysowej, żony Benedykta. Sesję poprowadzili znawcy i propagatorzy polskiego art-deco, Andrzej K. Olszewski i Anna Sieradzka.
 
DSCN9775DSCN9778DSCN9782DSCN9796Obrazek 19
Oglądając wystawę, trudno się dziwić, że zakład Dorysa był najdroższy w Warszawie, drzwi od jego pracowni w Alejach Jerozolimskich nie zamykały się od czasu, kiedy dzięki niemu Miss Polonia zostały Władysława Kostakówna w 1929 roku i Zofia Batycka w kolejnej edycji. Dzięki Dorysowi, bo Miss wybierano na podstawie zdjęć. Sława fotografa roznosiła się szybko i każdy chciał mieć zdjęcie z charakterystycznym logo firmy.
 
Jak to się stało, że mamy możliwość podziwiać dzieła Julii Keilowej? Otóż profesor Olszewski, syn innego sławnego fotografa Warszawy, poznał Dorysa już w czasie wojny. Pod koniec życia, Benedykt przekazał mu 43 negatywy zdjęć platerów i rzeźb Keilowej, które następnie trafiły do Instytutu Sztuki PAN. Zresztą Czesław Olszewski także fotografował prace Julii podczas jej wystawy w Instytucie Propagandy Sztuki.
Prezentowane obecnie zdjęcia, nie są zapewne wszystkimi jakie wykonał Dorys dziełom Keilowej, w NAC a także w publikacjach przedwojennych, można znaleźć inne. Nie zmienia to faktu, że dzięki obecnej wystawie, możemy rozszerzyć wiedzę na temat twórczości artystki.
 
DSCN9784DSCN9785DSCN9795
 
Poniżej zamieszczam notę na temat Julii Keilowej przygotowaną przez Barbarę Keil-Skrobiszewską.
 
Obrazek JK
Julia Keilowa z domu Ringel
(ur.1902 w Stryju, zm. 1943 w Warszawie)
 
Rzeźbiarka i projektantka sztuki użytkowej, wybitna przedstawicielka polskiego art deco, została zamordowana przez Niemców na Pawiaku w 1943 roku. Miała wtedy 41 lat i była u szczytu rozwoju swego talentu. Parę lat wcześniej w 1939 roku, jej przace – wazony, puchary, serwisy i sztućce oraz rzeźby – proste i dobre, przesycone smakiem i charakterem naszych czasów – jak pisali o nich ówcześni krytycy sztuki – wysłane zostały na Wystawę Światową do Nowego Jorku. Po wystawie w warszawskim Instytucie Propagandy Sztuki w 1938 roku pisano, że lekceważone dotychczas rzemiosło artystyczne Julia Keilowa podniosła do wyżyn sztuki. W 1937 roku jej lampy oświetlały wnętrze restauracji Pawilonu Polskiego na Międzynarodowej Wystawie „Sztuka i technika w życiu współczesnym” w Paryżu.
 
Studiowała rzeźbę w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, filozofię na Uniwersytecie Lwowskim, snycerstwo we lwowskiej Państwowej Szkole Przemysłowej. Pobierała nauki malarstwa, rzeźby i sztuki stosowanej u wybitnych mistrzów: Józefa Czajkowskiego, Karola Tichego, Wojciecha Jastrzębowskiego, Tadeusza Breyera, Karola Stryjeńskiego i Henryka Grunwalda. Od roku 1929 byłą członkiem spółdzielni rzeźbiarskiej „Forma”. Wystawiała prace m.in. w Instytucie Propagandy Sztuki, zaś w roku 1933 założyła własną pracownię metaloplastyki. Zaprojektowała około czterysta przedmiotów użytkowych, głównie wyrobów platerowych: świeczników, cukiernic, mis, sztućców, materiałów piśmienniczych, lamp, zestawów do tytoniu i wielu innych przedmiotów sztuki użytkowej dla znanych firm takich jak Norblin, Bracia Henneberg czy Fraget.
 
W Warszawie można oglądać jej rzeźby Cypriana Kamila Norwida (w Łazienkach Królewskich) oraz Elżbiety Barszczewskiej (w Instytucie Żydowskim).
 
Dzieła sztuki użytkowej Julii Keilowej wyróżnia niezwykłe piękno i harmonia kształtów, a także niemal purystyczna prostota oraz funkcjonalizm, co doskonale zostało uchwycone w obiektywie mistrza fotografii międzywojennej – Benedykta Jerzego Dorysa.
 
Prezentowane na wystawie zdjęcia prac Julii Keilowej stanowią najpełniejszą dokumentację twórczości artystki. Negatywy przez szereg lat pozostawały w depozycie u Ireny i Andrzeja Olszewskich, którzy przekazali je do zbiorów Instytutu Sztuki PAN.
 
Barbara Keil-Skrobiszewska
 
Kiedy otrzymałem od profesora Olszewskiego zaproszenie na konferencję, od razu pomyślałem o zaprzyjaźnionym kolekcjonerze platerów, miłośniku Julii Keilowej, że byłby także zainteresowany takim spotkaniem, a przy okazji mógłby pochwalić się swoją kolekcją. Pani Joanna Sosnowska chętnie przystała na propozycję zaprezentowania kilku eksponatów uczestnikom sesji, bo jak wiadomo projekty Keilowej są bardzo rzadkie, nawet w muzeach, i choć zdjęcia Dorysa doskonale przekazują moc twórczą artystki, to dotknięcie, otwarcie wieczka czy chwyt za ucho, dostarczają dodatkowych emocji.
Ponadto Ludwik Dobrzyński, wspominając wuja, nie tylko przytoczył kilka anegdot i historii, ale udostępnił niezwykłe eksponaty. Były to niespotykane, wykonane w pracowni metaloplastyki Julii Keilowej, przedmioty sygnowane jej nazwiskiem.
 
DSCN9772DSCN9768DSCN9771DSCN9759DSCN9762DSCN9767DSCN9773DSCN9764Podsumowując sesję, muszę stwierdzić, że była bardzo ciekawa, dostarczyła wielu informacji i spostrzeżeń. Było dwoje bohaterów – Julia Keilowa i Benedykt Dorys, relacje potomków i opinie historyków sztuki, dyskusje, fotografie i losy negatywów, rzadkie eksponaty, kolekcjonerzy, antykwariusze i zaangażowanie ISPAN. Ale czegoś brakuje, brakuje mi monografii, profesjonalnej publikacji, albumu na temat tak dobrej artystki jaką była Julia Keilowa. Myślę, że nie jest to tylko moje oczekiwanie. Materiał jest w miarę dostępny w kilku instytucjach, potrzeba trochę pracy i zaangażowania, krótko mówiąc – pasji.
 
Na koniec oczywiście polecam wszystkim zainteresowanym wystawę fotografii w Instytucie Sztuki PAN przy ul.Długiej 28 w Warszawie, która będzie czynna do końca stycznia 2016 roku.
DSCN9788

2 Responses

    • Agnieszka

      Pańska relacja z sesji oddaje nastrój wydarzenia, które jak mam nadzieję, otworzy nowy rozdział w badaniach nad twórczością artystki.

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany