Zazwyczaj opisuję swoją kolekcję, staram się pisać bez większych emocji, przedstawiam fakty ale też subiektywne opinie, czasami nawet zabawnie. Dziś będzie zgoła inaczej, będzie poważnie, bo napiszę o ludziach i będą to emocje, bardzo duże emocje.

Trzy lata temu otrzymałem od Pana Władysława Stolle prawnuka Juliusza Stolle, opracowanie. Jest to skrótowa historia Huty Niemen. Pan Władysław korzystał z materiałów publicznie dostępnych, ale głównie ze wspomnień Stanisława Szalla i monografii profesora Banasia „Szkło Huty Niemen”, ponadto oczywiście z relacji rodziny, krewnych i mieszkańców Brzozówki. Do dziś nie zamieściłem tego opracowania na swoim blogu, choć Pan Władysław wyraził zgodę. Chciałem zweryfikować niektóre dane, trochę uzupełnić, zaznaczyć cytaty, czy stworzyć przypisy. Nie zrobiłem tego, ale dziś postanowiłem upublicznić przynajmniej część opracowania, bardziej osobistą bo dotyczącą rodziny.

„Niemniej rok 1939 przynosi inne wydarzenia – w sierpniu umiera nestorka rodu, Józefa Stolle (żona Juliusza), we wrześniu wybucha wojna polsko niemiecka. Na tereny wschodnie RP wkraczają wojska radzieckie. Huta zostaje znacjonalizowana, powstaje w niej Komitet Rewolucyjny. Prowadzone przez NKWD aresztowania wśród polskiej inteligencji i urzędników dotykają również Stollów – zostają aresztowani Bronisław i Feliks. Bronisław umiera w 1941r w obozie w Archangielsku. Ślady Feliksa urywają się w czerwcu 1941r w więzieniu w Baranowiczach.

Kiedy w czerwcu 1941 Niemcy wypowiedziały wojnę ZSRR, ich rodziny zostają wywiezione w okolice Krasnojarska, a w 1946r wracają do Polski.

Okupacja niemiecka w Brzozówce datuje się od 27 czerwca 1941.

Okres wojenny jest najmniej znaną kartą w historii huty: wiadomo, że w 1941 w Brzozówce pojawił się syn Feliksa, Stanisław Stolle, student Politechniki Berlińskiej, który początkowo miał być przez Niemców rozstrzelany, potem wywieziony do Niemiec. Najprawdopodobniej jednak objął kierownictwo huty, bo Niemcy potrzebowali szkła zwłaszcza okiennego. Huta pracowała, robotnikom płaciło się szkłem, mąką z młynów zakładu, wyrobami.

Wojna jednak trwa. W okolicznych lasach działają oddziały partyzantów polskich, radzieckich a także zwykłe bandy. 19.09.1943 zabudowania fabryczne i budynek administracji niszczy pożar wzniecony przez radzieckich partyzantów, zaś w dniach 30.04-04.05.1944 Brzozówkę opanował oddział AK „Bohdanka” , wykorzystując zawieszenie broni i wyjazd części stacjonującego tam niemieckiego garnizonu. Do niewoli wzięto 35 żandarmów i 28 białoruskich policjantów, przejęto magazyny z bronią i wyposażeniem. Nad Brzozówką powiewała biało czerwona flaga. Kiedy z Lidy przybyła niemiecka ekspedycja, oddział wycofał się, zabierając żołnierzy z miejscowej placówki AK, m.in. Stanisława i jego 17 letniego brata, Lecha. Stanisław, ranny w jednej z późniejszych potyczek, został przewieziony do Warszawy i przeszedł Powstanie . Potem przez Kraków dotarł do amerykańskiej strefy w Niemczech. Pracował w szkole technicznej w Eslingen i Ludwisburgu, a na początku lat 50-tych wyemigrował do Australii. Zmarł w 1987r. Jego brat, Lech, jak wielu żołnierzy AK z kresów wschodnich, został aresztowany i skazany. Od września 1944 do września 1954 odbywał karę w obozie specjalnym „Piesczanyj” w okolicach Karagandy. Do Polski wrócił w grudniu1956r. Zmarł w 1996r.

8 lipca 1944r Armia Czerwona i oddział radzieckich partyzantów „Iskra” brygady im.Kirowa wypierają Niemców z Brzozówki. Rozpoczęła się odbudowa huty, która wznowiła produkcję w 1945 r.”

Władysław Stolle

Szanowni Czytelnicy, prawdopodobnie większość z was jest zaskoczona powyższym cytatem, wielu powie – jaka to historia Huty, co mnie obchodzą losy ludzi i jakie ma to znaczenie?

Muszę przyznać, że te kilka lat temu, sam się zastanawiałem po co Władysław Stolle (syn Lecha, wnuk Feliksa, prawnuk Juliusza Stolle i także prawnuk Wilhelma Krajewskiego) tak dużo poświęcił okresowi II Wojny Światowej, a szczególnie losom swojej rodziny. Czytając historie wielu polskich firm z okresu międzywojennego interesuje nas zazwyczaj istota działalności firmy, jej kolejne sukcesy czy porażki, rozwój, zakres działalności, produkty itd. Takie opracowania zazwyczaj kończą się informacją, że we wrześniu 1939 firma przestaje działać, po wojnie jest odbudowana i skradziona właścicielom, przepraszam – znacjonalizowana. Nawet, jeśli fabryka wznawia działalność po wojnie, to i tak najmniej nas to interesuje, bo wiemy, że władze komunistyczne nie potrafiły nic porządnego wyprodukować, a nas szczególnie interesuje okres międzywojenny. Teraz dziękuję prawnukowi Juliusza Stollego, że zawarł te informacje, bo one mają znaczenie i to duże znaczenie. Od siebie dodam jeszcze kilka faktów, ale na razie przejdę do innych tekstów opisujących hutę Niemen.

DSCN7376

zdjęcie książki „Polski design” Irma Kozina, Warszawa 2015

Otóż, w ubiegłym roku Wydawnictwo SBM Sp.z o.o. wydało obszerne opracowanie „Polski design” autorstwa dr hab. Irmy Koziny. Napisano do mnie, abym udostępnił kilka zdjęć szkieł huty niemeńskiej, ponieważ pragną uwzględnić działalność zakładu w tej publikacji. Oczywiście zgodziłem się, przesłałem przykładowe zdjęcia. Sugerowałem, aby umieścić wyroby wcześniej nie publikowane w innych wydawnictwach, ale jak wiadomo wydawca wie lepiej, no i wybrano tylko jedno zdjęcie, najmniej moim zdaniem ciekawe. Fotka fotką, ale dla mnie większe znaczenie ma treść, więc po otrzymaniu książki rozpocząłem lekturę, wiadomo – od opisu huty Niemen. Teraz tylko pamiętam, że w/g autorki, huta Juliusza Stolle kopiowała wszystko jak leci i właściwie, to coś tam wiadomo ale niekoniecznie. Myślę sobie, no szkoda, że autorka chyba nie czytała monografii „Szkło Huty Niemen” prof. Banasia, bo można by napisać troszkę więcej i lepiej, zaraz się jednak reflektuję, stwierdzam, że ludzie teraz i tak nie czytają, tylko oglądają obrazki. Ale zaraz, zaraz, czytają wyróżniony tekst w ramce, a tam historia Huty Niemen.

DSCN7377

zdjęcie książki „Polski design” Irma Kozina, Warszawa 2015

Ja rozumiem, że nie da się w kilku akapitach opisać całej historii niemeńskiej huty, należy wybrać kluczowe momenty i opisać fakty, ale nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego autorka użyła zdania:

„W 1939 roku, po włączeniu terenów z Brzozówką do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, hutę znacjonalizowano, a jej dawni właściciele wyemigrowali.” (cytat: Irma Kozina, „Polski Design”, Warszawa 2015; pogrubienie moje).

Mój rozum i serce się wzburzyło.

Szanowna Pani Irmo, od ponad dwudziestu lat żyjemy w wolnej Polsce i można o tym mówić, w 1939 roku nikt nie włączał Kresów Wschodnich do żadnej republiki. 17 września 1939 Związek Radziecki był agresorem i po prostu napadł na Polskę. Raczej każdy kojarzy Katyń.

Druga sprawa, to rzeczona emigracja właścicieli huty. Że niby gdzie wyemigrowali?

Szanowna Pani autorko książki, jeśli ja zechcę emigrować, to sprzedam mieszkanie czy dom, sprzedam jakieś rzeczy ruchome, pójdę do banku i wypłacę gotówkę co do grosza, część rzeczy zapakuję do dokupionych walizek, pozostałe poukładam w solidnych kartonach, obłożę styropianem albo pianką, zakleję taśmą i wyślę kurierem tam gdzie chcę. W międzyczasie kupię bilety na pociąg lub samolot, ubezpieczę się, porozmawiam z przyjaciółmi żeby się nie martwili, bo przecież można pogadać przez telefon. Stojąc w kolejce do odprawy, będę się głowił czy na pewno oddałem książki do biblioteki a szkła nie popękają w trakcie podróży.

Mam pytanie. Czy którąkolwiek z tych czynności wykonali właściciele Hut Szklanych J.Stolle „Niemen”?

Właścicieli huty albo zabito, albo wsadzono do łagrów, w najlepszym przypadku uciekli. Związek Radziecki nie zapomniał także o kobietach, w bydlęcych wagonach wywieziono je na Syberię, z wyrokami 25 lat robót przymusowych za „przestępstwo przeciwko państwu”. Skazano nie tylko żony Bronisława i Feliksa – Janinę i Stanisławę (córki Wilhelma Krajewskiego), ale także ich rodzinę i krewnych, w tym 3-letnią dziewczynkę. To dziecko wkrótce traci na Syberii matkę Prymę (córka Feliksa i Stanisławy) i ojca – zamordowanego przez NKWD.

Czy to jest emigracja!

Miałem jeszcze napisać o innym przypadku historii Huty Niemen, ale nie jestem w stanie. Może później.

Mój tekst oczywiście dostanie wydawca i autorka. Jeśli mają odrobinę honoru, przeproszą, bo ta 3-latka nadal żyje.

7 Responses

  1. Grzegorz

    Tekst autorstwa Pani Irminy Koziny jest dosłownym tłumaczeniem informacji zawartych w folderze reklamowym (wydanym w języku rosyjskim) Huty Niemen – wydanym w latach 90. XX wieku.
    Dla strony białoruskiej czy rosyjskiej jest to wprost sytuacja idealna. Kontynuacja polityki historycznej uprawianej jeszcze w ZSRR, dla którego przez cały okres międzywojenny granica wschodnia Polski (wytyczona na podstawie porozumień zawartych w Rydze – Traktat Ryski) była stanem tymczasowym. Udowodniła to późniejsza propaganda sowiecka – legitymizująca wkroczenie armii czerwonej na terytorium Rzeczypospolitej.
    Szkoda, że co raz częściej dochodzi do tego rodzaju przekłamań. I jeszcze bardziej szkoda, że tak niewielu z nas reaguje na tego rodzaju konfabulacje.

    Odpowiedz
  2. Anna Szwykowska-Michalska

    Szanowny Panie! 19.02.2016
    Trafiłam na Pana tekst i wdzięczna jestem za Pana krytyczny komentarz do opracowania dr hab. Irmy Koziny „Polski design”. Nie znam tej książki, ale z tego co Pan pisze przypuszczam, że autorka nie trudziła się, żeby sięgnąć do poważnych materiałów źródłowych, ani skontaktować się z osobami, które mają na temat huty NIEMEN dużą wiedzę (jak wspomniany przez Pana prof. Banaś). Dziwię się temu, gdyż im wyższe wykształcenie i stopień naukowy, tym większy obowiązek wnikliwego wchodzenia w temat i odpowiedzialność za to, co się pisze.
    Dla wyjaśnienia chcę dodać, że jestem prawnuczką obu założycieli huty NIEMEN – Juliusza Stollego i Wilhelma Krajewskiego i wnuczką Stanisławy z Krajewskich i Feliksa Stollego, a także tą 3-letnią dziewczynką wywiezioną w głąb syberyjskiej tajgi w 1941 roku i zapewniam Panią Kozinę, że nikt z mojej rodziny nie wyemigrował, a większość została zesłana razem ze mną. Ci moi krewni, którzy są w tej chwili za granicą, to potomkowie żołnierzy Armii Gen. Andersa, którzy nie wrócili po wojnie do PRL, lub zostali rozrzuceni po świecie przez wojenne koleje losu.
    Przypuszczam, że P. Kozina swoje wiadomości o „emigracji” Stollich zaczerpnęła ze współcześnie wydanego na Białorusi folderu huty NIEMAN, gdzie napisano, że w 1939 roku po „wyzwoleniu” Zachodniej Białorusi i znacjonalizowaniu huty NIEMEN ich właściciele „ujechali w Polszu”, co jest o tyle dziwne, że Polski, jako takiej, wtedy już nie było.
    Z wyrazami uznania i szacunku
    Anna Szwykowska-Michalska

    Odpowiedz
  3. Zbieracz Staroci
    Zbieracz Staroci

    Pani Anno,
    Ja przede wszystkim chciałbym podziękować, że Pani przetrwała ten okropny i pełen zła okres. Być może dlatego, że miała Pani obok siebie najbliższą rodzinę, która chroniła tą 3-letnią dziewczynkę przed niegodziwością i nieszczęściem. Zatem tym bardziej należy wspominać Pani przodków i ich losy, by nigdy takie czasy nie powróciły, a historycy nie trwali w błędzie.

    Dodam jeszcze, że owszem Pani Irma Kozina odpowiedziała mi w 3 wiadomościach, jednak nie publikuję ich jeszcze, ponieważ ich treść w mojej opinii niegodna jest naukowca, a ja nie odpowiadam za reakcje czytelników, i nie chciałbym by „Historia Hut Szklanych J.Stolle Niemen” zamieniła się w historię autora jednej z książek, bo to zbyt poważna sprawa. Czekam na potwierdzenie otrzymanych słów lub na komentarz od Pani Irmy Koziny.

    Odpowiedz
    • Zofia

      Szanowni Państwo,
      mnie także oburza tak nieprofesjonalne (bo wolę nie podejrzewać złej woli) podejście do tematu. Mój dziadek, projektant z Niemna, Michał Titkow „wyemigrował” do sowieckiego więzienia, skąd trafił do Armii Andersa. Babci ruski żołnierz dał 40 minut na przygotowanie do „emigracji”. Moja mama Gabrysia miała wtedy roczek, jej niepełnosprawny braciszek Andrzejek był nieco starszy ale i słabszy – pozostał na Syberii, pochowany w cudzym grobie. Doprawdy zwykła ludzka przyzwoitość wymaga od naukowca aby szukał prawdy lub nie wypowiadał się na tematy, o których nie ma pojęcia. A przecież wystarczyło przeczytać chociaż prześliczną książeczkę dla dzieci o losach Pani Anny „Syberyjskie przygody Chmurki”.
      I jeszcze moja osobista prośba do Pani Anny. Moja córka sprawiła wspaniały prezent babci kupując jej wspomnianą książeczkę. Ożyły wspomnienia, książeczka wędruje z rąk do rąk wśród rodziny i znajomych. O niektórych rzeczach nie wolno zapominać. Mama (Gabrysia Olszewska) bardzo chce odnowić z Panią kontakt, proszę więc o jakieś info.
      Serdecznie pozdrawiam Zofia Nowicka.

      Odpowiedz
  4. rf

    Faktycznie, przykra sprawa z tą ignorancją, co do faktów historycznych. Raz jeszcze sięgnąłem na półkę po rzeczoną książkę. Pozycja, jak każda tego typu, pobieżna i do skonsumowania na raz.
    Na pewno szkoda, że nie skorzystano z Pańskiej oferty, co do zdjęć.
    A wracając do kwestii historycznych to zakładam ignorancję, a nie intencjonalność. Obie rzetelnemu naukowcowi laurki raczej nie wystawiają. Tylko, że za ignorancję można przeprosić… I wybaczyć. Bo myślę, że chyba wszyscy, nawet tzw. gimbaza po swoim kursie historii, rok 1939 potrafi prawidowo ocenić.
    Na koniec chylę czoło przed obiema Paniami.

    Odpowiedz
  5. Mariusz

    Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie.
    Minus dla Pani dr hab. Irmy Koziny za przytaczanie rosyjskiej wersji historii . Od kogo ale od naukowców musimy wymagać prawdy i wnikliwego badania tematu .
    Plus wielki dla autora bloga , za wytykanie niewiedzy tym którzy wiedzą swoją powinni imponować .

    Odpowiedz
  6. Joanna

    Właśnie przeczytałam tekst, w którym ludzie nie są traktowani w sposób instrumentalny. Bardzo Panu dziękuję.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany