Od czerwca do października ubiegłego roku w Muzeum Podlaskim w Białymstoku miała miejsce wystawa „Niemeńskie Art Deco”. Trochę już czasu upłynęło od mojej wizyty i obiecałem, że relacja pojawi się na blogu. Mogłem oczywiście wrzucić kilkanaście zdjęć już w lipcu, nie chciałem jednak tematu potraktować pobieżnie.
Dziś żałuję, że nie pojawiłem się drugi raz na Podlasiu, ponieważ niektóre obiekty powinienem bardziej dokładnie przeanalizować i zwrócić uwagę na pewne detale. Zauważyłem u siebie, że mam coś takiego jak początkowa fascynacja jakimś dziełem, która jako cecha powoduje, że chcę bardziej zgłębić jakiś temat. Z drugiej strony, takie zauroczenie, sprawia że umykają z pola widzenia i percepcji niektóre znaczące elementy. Zazwyczaj, to zgłębianie tematu, odbywa się później w zaciszu domowym, gdzie ma się dostęp do innych materiałów, opisów i ocen, wtedy żałuję, że nie dość skrupulatnie oglądałem. Odczułem to np. w ubiegłym tygodniu, będąc w Muzeum Narodowym w Gdańsku, w którym nie byłem wcześniej i nawet nie sprawdzałem czego się spodziewać. Po prostu poszedłem, i jestem pod wrażeniem tryptyku Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”. Ale cóż, muszę iść jeszcze raz – tylko dla Memlinga.
DSCN6258
Wracając jednak do wystawy niemeńskiej w Białymstoku jej ocena nie jest i nie może być jednoznaczna. Pojawia się zbyt dużo pytań i nawet nie wiem gdzie szukać odpowiedzi, inna sprawa że nie wiadomo na ile odpowiedzi, o ile się pojawią, mogą być wiarygodne.
Samą wystawę należy postrzegać w trzech poziomach, a co się z tym wiąże także oceniać. Pierwsza i najważniejsza w/g mnie warstwa to fakt, że taka wystawa się odbyła. Dzięki decyzji i zabiegom dyrekcji Podlaskiego Muzeum znacząca ilość eksponatów z Muzeum w Grodnie na Białorusi pojawiła się w Polsce. Nie wiem czy wcześniej jakaś inna nasza instytucja starała się sprowadzić szkła niemeńskie na widok publiczny, faktem jest dostrzeżenie możliwości pokazania aż tylu obiektów w jednym miejscu. Ci którzy interesują się polskim szkłem pierwszej połowy ubiegłego wieku, wiedzą że w naszych muzeach eksponatów jest jak na lekarstwo. Nie moją rolą jest przekonywanie kustoszy, by tworzyli kolekcje polskiego szkła, ale jak widzę masę eksponatów niewiadomego pochodzenia albo pochodzących z Czech, Francji, Belgii czy Niemiec, to pytam tylko: po co? Przecież w tym miejscu powinny stać polskie szkła. {Temat zapewne rozwinę innym razem.}
DSCN6260
Jeśli chcemy zobaczyć szkła huty Juliusza Stollego musimy zjechać całą Polskę i zobaczymy może kilkadziesiąt eksponatów, a tu nagle ponad trzysta obiektów w Białymstoku. Stąd moje zauroczenie i chęć szybkiego przejścia do kolejnej gabloty, bo choć znam wartość wyrobów niemeńskich i wiedziałem czego się po nich spodziewać, to taka ilość eksponatów powodowała we mnie, niczym peerelowskie dziecko w amsterdamskim supermarkecie, pobiegnięcie dalej. Całe szczęście można było robić zdjęcia, i choć mogę narzekać na ich jakość, to dają wiele wskazówek, ale jednocześnie powodują nowe pytania.
W tym miejscu przechodzę do drugiej części oceny wystawy, mianowicie samej organizacji. Podejmuję ten temat, ponieważ zbyt często zdarzają się wystawy bez odpowiedniej prezentacji i oprawy. Nie wiem jak wyglądało otwarcie, czy ktoś wprowadzał jakimś wykładem w temat szkła niemeńskiego, faktem jest że w mediach lokalnych informacja się pojawiła. Zasadniczo nie chodzę na wernisaże, bo nie lubię tłumu, chyba że mam zaproszenie i po prostu nie wypada. Często pojawiają się przypadkowe osoby, a oficjele przychodzą bo muszą, kobiety chwalą się nowymi torebkami i kolczykami, mężczyźni kobietami albo nie, a sponsorzy nie wiedzą co sponsorują. Najbardziej lubię chodzić do muzeum w tygodniu, i oczywiście w dni kiedy jest płatne, bo bilety są żenująco tanie i trzeba jakoś wspomagać kulturę a po za tym jest większe prawdopodobieństwo, że nie trafię na wycieczki szkolne.
DSCN6269
Szkła niemeńskie zaprezentowano w siedzibie głównej muzeum – Ratuszu, w trzech obszernych salach na tle galerii malarstwa polskiego. Szklane gabloty stały swobodnie w pomieszczeniach, dzięki czemu eksponaty można było obejrzeć z każdej strony. I w tym miejscu pojawił się problem, ponieważ nie było opisu obiektów. Muzeum co prawda zorganizowało dla zwiedzających zeszyty z krótkimi informacjami co się znajduje w danej witrynie, ale były to bardzo krótkie treści, nic nie wnoszące do tego co sami widzimy, nie pamiętam nawet czy barwy szkieł były określone po „niemeńsku”, bo pozbyłem się zeszytu. Po za tym był bardzo nieporęczny. Jeśli ktoś odróżnia wazon od misy i nie jest daltonistą, spokojnie mógł się obejść bez.
Określenia: szkło prasowane, dmuchane, cichodmuchane, kryształowe, sodowe, warstwowe, szlifowane w kant, optyczne albo deseń matowy, szlifowany itd. – nic nie mówią osobom nie będącym w temacie. Mało tego, wielu obserwatorów a nawet zbieraczy, przy takiej okazji chciałoby się dowiedzieć więcej, zobaczyć na żywo różnice, poznać technologię, ogólnie poszerzyć wiedzę. W tym właśnie miejscu odczuło się brak katalogu wystawy. Uważam, że jest to duże niedociągnięcie muzeum. W takim katalogu powinna się znaleźć historia Huty Niemen, technologia produkcji szkła i wybrane eksponaty. Byłoby to uzupełnienie ekspozycji, pozwalałoby zrozumieć „po co” ta wystawa, a w końcu spełniłoby cel edukacyjny, o którym zbyt często muzealnicy zapominają. Pragnę przypomnieć, że muzeum to nie tylko „pokazywarka”.
DSCN6256
Tym sposobem dochodzimy do trzeciej kategorii mojej oceny, czyli zawartości merytorycznej. Wchodząc na wystawę minąłem narzędzia hutnicze i pobiegłem do pierwszej sali, gabloty numer jeden i oniemiałem. Na górnej półce cztery szkła, z czego tylko jedno huty Niemen. Rzuciłem okiem na pozostałe gabloty i stwierdziłem, że nie jest aż tak źle. Każdy, kto interesuje się polskim szkłem zapewne to zauważył, jest jednak w przeważającej ilości grupa osób, szczególnie zajmująca się handlem, która oczywistych różnic w szkłach niemeńskich i np. piotrkowskich – nie widzi. W sumie modeli z Huty Hortensja naliczyłem kilka, i nie traktuję tego przewinienia bardzo negatywnie.
DSCN6257
Przy tak dużej ilości wystawianych eksponatów błędna proweniencja może się pojawić, tym bardziej że są to zasoby Państwowego Muzeum Historyczno – Archeologicznego w Grodnie, czyli placówki nie związanej z Polską, gdzie niekoniecznie muszą posiadać wiedzę na temat innych polskich hut z tamtego okresu. O ile szkła z huty Hortensja są rozpoznawalne, łatwo je zidentyfikować oraz wykluczyć jako wyroby niemeńskie, to pojawiły się eksponaty zupełnie niewiadomego pochodzenia. Białoruscy historycy przypisali je do wytwórni Stollego z nieznanego mi powodu. Widziałem kilka szkieł niekatalogowanych, których nie określiłbym jako niemeńskie, nawet w przypadku pewnych podobieństw, przypominam w tym miejscu mój tekst o garniturze toaletowym i likierowym. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że dwie karafki, których nie znajduję w katalogu, zapewne są na właściwym miejscu. Pierwsza ma naklejkę firmową a druga jest jednym z modeli, ale bez nóżki.
Zagłębiając się w ten sposób w szczegóły wystawy, widać jak bardzo katalog-przewodnik ekspozycji byłby użyteczny. Bo jeśli kustosz zdecydowałby się na opisy eksponatów wraz z numerem modelu z wzornika fabrycznego Huty Szklanej Niemen, wątpliwości by się same narzucały. Obiekty niewiadomego pochodzenia byłyby „na tacy”, należałoby z nich zrezygnować lub wiarygodnie opisać.
DSCN6266
Oprócz moich zastrzeżeń tzw. modelowych, zwróciłem uwagę na różnorodność kolorów w obrębie tej samej barwy. Kolekcjonerzy szkieł, którzy posiadają różne szkła Stollego tego samego koloru, widzą że ich barwa jest niemal identyczna, mogą być nieznaczne różnice, ale są one naprawdę prawie niezauważalne. Często wynikają z grubości szkła lub technologii wykonania. Na zdjęciach bardzo trudno to ocenić, z powodu różnego światła, tła, techniki wykonania fotografii, ale na żywo różnice w kolorach są często nie do zniesienia. Takich szkieł na wystawie było bardzo dużo, a dodatkowo powiązane były z gorszą jakością wykonania czy odwzorowaniem szczegółów. Odpowiedź może być tylko jedna, otóż szkła wykonano po wojnie, na zużytych lub kiepskiej jakości formach, stosując zupełnie inne barwniki lub inny skład masy szklanej. Huta została znacjonalizowana i przeszła wtedy pod zarząd radziecko-białoruski. Na polskim rynku antykwarycznym takich szkieł prawie nie ma, jednak za naszą wschodnią granicą pojawiają się w znacznych ilościach. Należy spodziewać się, mając małe zaufanie do naszych handlarzy, że takie szkła pojawią się także w Polsce. Jeśli ktoś określi je jako niemeńskie, to nie będzie kłamał, bo nazwa huty dziś jest taka sama, usunięto jedynie nazwisko Juliusza Stollego – założyciela fabryki. Należy jednak o tym wiedzieć i mieć jasność wyboru.
DSCN6279
Jak długo po wojnie produkowano, w jakim zakresie (na pewno nie wszystkie wzory), i w jakich ilościach – to kolejne pytania na które nie mam odpowiedzi. Taka informacja powinna znaleźć się w katalogu wystawy, bo nikt inny jak białoruscy historycy powinni to wiedzieć, albo mogli dotrzeć do takich informacji. Pewne światło rzuca ekspozycja w Brzozówce, gdzie przepiękny wazon i garnitur toaletowy Juliusza Stollego (szlifowane w kant) w kolorze rubinowym oznaczony jest rokiem 1950. Jak wiadomo  Huta Niemen nie miała przed wojną w ofercie szkła czerwonego.
Nie chcę przez to powiedzieć, że dyskwalifikuję szkła powojenne, zwracam jedynie uwagę, by świadomie dokonywać wyborów. Jeśli ktoś chce posiadać wyrób w dziwnym kolorze lub gorszej jakości, proszę bardzo, ale powinien o tym wiedzieć.
DSCN6273
Teraz już rozumiecie drodzy czytelnicy, dlaczego zwlekałem z napisaniem tego tekstu. Mój zachwyt nad wystawą zmieszał się z wieloma uwagami i także z niedosytem. Bo jak niby ocenić wystawę w białostockim Ratuszu? Z jednej strony duża ekspozycja monograficzna a z drugiej – z ewidentnymi błędami. Brak jakichkolwiek punktów odniesienia, bo nie traktujmy tych kilku szkieł niemeńskich w polskich muzeach jako wzór ekspozycji.
Opisując moją kolekcję szkła, zwracam uwagę na szczegóły katalogowe, pokazuję różnice by nie mylić wyrobów różnych hut, aby sprzedawcy i muzealnicy przyłożyli się do pracy. Dzisiejszym tekstem wprowadzam nową wątpliwość, mianowicie ocenę barwy i jakość wykonania. Żeby podjąć się takiej analizy, należy mieć materiał porównawczy. Ale gdzie go znaleźć?
DSCN6276
W tytule postu napisałem „Podziękujmy Białorusinom”, a mój tekst do tej pory nie zmierza do takiej konkluzji. Nic bardziej mylnego. Pragnę podziękować Białorusinom za to, że zgromadzili tak dużo szkieł Huty Niemen, że im się chciało i widzieli w tym sens. Jak widzę, że żadne polskie muzeum nie zauważyło potrzeby zebrania wyrobów największej i najlepszej polskiej huty szkła okresu międzywojennego, to wypada tylko podziękować. Dodam, że Muzeum w Grodnie nie udostępniło wszystkich posiadanych eksponatów, a jeśli byśmy dodali kolekcję szkła w zasobach innego białoruskiego Muzeum w Brzozówce, byłoby tego ok. pół tysiąca. Żeby nie wdawać się w zbytnią analizę zakrętów historii, przypomnę że wszelkie przejawy kultury i dziedzictwa międzywojennego były w PRL-u tłumione i niszczone. Wytwory społeczeństwa kapitalistycznego, własność prywatna, stylistyka mieszczańska były nie do przyjęcia w nowym ustroju komunistycznym. Ktoś jednak na Białorusi podjął ryzyko przechowania tych artefaktów polskiego społeczeństwa. Dziś wydaje się to niedorzeczne, tym bardziej że reżim komunistyczny za naszą wschodnią granicą był ostrzejszy niż w Polsce, a przecież taka instytucja jak muzeum podlegała bezpośrednio kontroli kacyków komunistycznych. Co więcej, my jesteśmy 25 lat po odzyskaniu wolności, oni nadal jej nie odzyskali, a Polacy na Białorusi do dziś mają problemy z identyfikacją i naszą kulturą narodową. W tym kontekście, kolekcja szkła niemeńskiego w Grodnie i Brzozówce nabiera innego znaczenia.
Dlatego wcześniej napisałem, że najważniejszą częścią oceny wystawy jest to, że po prostu była. Byłoby oczywiście cudownie gdyby stworzono profesjonalny katalog – przewodnik, w którym znalazłbym odpowiedzi na wiele stawianych powyżej pytań. Byłoby super gdyby muzealnicy się nie mylili, ale na tym tle inne polskie muzea także nie grzeszą ideałem. W publikacjach książkowych nadal pojawiają się błędy, myli się nawet Paweł Banaś w ocenie szkła niemeńskiego. Może się mylić Zbieracz Staroci.
DSCN6268
Wystawę należy potraktować, jako etap i możliwość analizy wyrobów jednego z polskich producentów szkła I połowy XX wieku. Jako materiał porównawczy, ale nie jako wzornik. Ekspozycja uświadamia, jak jeszcze niewiele wiemy o produktach niemeńskich i prowokuje do dalszych dociekań. Szkoda oczywiście, że w chwili obecnej trzeba jechać na Białoruś, aby zobaczyć najlepsze polskie szkła. I w tym miejscu chciałbym publicznie podziękować Panu Andrzejowi Lechowskiemu, dyrektorowi Muzeum Podlaskiego w Białymstoku, że dzięki jego staraniom kolekcja niemeńska była wystawiana w Polsce.
Wszystkich, którzy byli i nie byli na wystawie zapraszam do komentowania zarówno ekspozycji jak i mojego tekstu.

16 Responses

  1. Iwona Kwiatkowska

    Ja też miałam mieszane uczucia co do wystawy.Z jednej strony tak wielu eksponatów pochodzących z Huty Niemen w jednym miejscu chyba dotychczas nie zgromadzono.Zdrugiej ekspozycja była zupelnie nie opracowana pod względem naukowym.Szkoda,bo kolekcjonerzy szkieł niemeńskich muszą do wszystkiego dochodzić własnym wysiłkiem,nie mając możliwości zweryfikowania swej wiedzy.Rzeczywiście część eksponatów musiała pochodzić z okresu po 17 września 1939.Ich wzornictwo i jakość in minus od razu rzucały się w oczy.Były też rzeczy,których nie ma w katalogu Huty Niemen,ale też nie spotkałam ich w zadnym dostępnym mi katalogu polskich hut,może to więc owe mityczne wyroby spoza katalogu?Reasumując – wielkie nadzieje przed wystawą i trochę rozczarowania po.

    Odpowiedz
    • Zbieracz Staroci
      Zbieracz Staroci

      Moim tekstem próbuję zwrócić uwagę na znikome zasoby polskich muzeów. I nie tylko jeśli chodzi o szkła niemeńskie. Bo doszło do tego, że trzeba jechać na Białoruś, aby zobaczyć polskie szkła.
      Co do eksponatów, które podejrzewam że są powojenne, to bardzo dobrze że je zobaczyliśmy, bo dla wielu będzie to materiał porównawczy, choć negatywny.
      A jeśli chodzi o te mityczne wyroby spoza katalogu, byłbym bardzo ostrożny, bo zaraz każde szkło którego nie znajdziemy w katalogu będziemy przypisywać hucie Niemen.

      Odpowiedz
      • Iwona Kwiatkowska

        Zgadzam się z Panem całkowicie co do zbiorów szkła w muzeach,ale chciałabym zwrócić uwagę na coś ,co dla mnie osobiście jest dużym mankamentem,a mianowicie na brak forów dyskusyjnych,stron zbieraczy różnych szkieł,stron fachowych po polsku i odnoszących się do Polski.Jeśli chcę poszerzyć swoje horyzonty ,korzystam ze stron np.Collectors Weekly etc.Dlatego chętnie zaglądam do Pańskiego bloga,bo jest czymś wyjątkowym w naszych realiach

      • Zbieracz Staroci
        Zbieracz Staroci

        Dlatego zacząłem pisać, bo dokładnie to samo czuję co Pani.
        Ale kogo mamy winić za brak informacji? Sami siebie.
        Białorusini (już mityczni) mają kolekcję polskich szkieł, czy także oni powinni pisać blogi i prowadzić fora? I to jeszcze po Polsku?
        Jest Pani kolejną osobą, która zwraca no to uwagę i słusznie. Jedyna nadzieja, że Pani i inne osoby będą częściej komentować, nawet o „dupie maryni” byle w temacie. Zadała Pani ponad miesiąc temu pytanie odnośnie tacki – nikt nie odpowiedział. I to jest symbol dzielenia się wiedzą wśród kolekcjonerów czy historyków, każdy chciałby otrzymać informację ale już podzielić się własną jest problem.
        Proszę więcej pisać komentarzy, może ktoś jeszcze się włączy w dyskusję.

  2. rf

    Jak zwykle, świetny tekst.
    Kilka rzeczy chciałem przy jego okazji poruszyć.
    Po pierwsze, już to chyba pisałem przy którymś z Pana zeszłorocznych tekstów, katalogu nie wydano, gdyż, jak wynikało z rozmowy z którąś z Pań z muzeum, nie wyraził na to zgody właściciel szkieł. Jeżeli dobrze pamiętam z powodu obaw o ich uszkodzenia. Co nie przeszkodziło, jak mnie poinformowano, że były w otwartych gablotach fotografowane.
    Po drugie, wiedza… Myślę, że Zbieracz i jego strona to wyjątek. W czym? W takiej oto sytuacji, w której nikomu w naszym kraju, poza prawdziwymi pasjonatami i prawdziwymi naukowcami, nie „opłaca” się dzielić wiedzą. Dlaczego? Bo to kosztuje. Przede wszystkim jej zdobycie, banalnie pisząc, kosztuje czas (na poznanie) i pieniądze (na np. katalogi). Skoro handlujący w internecie na jedynie słusznym portalu aukcyjnym z powodu słabej wiedzy w temacie prawie wszystkie szkła podciągają pod niemeńskie i interes kwitnie … Skoro kupujący może wiedząc, co kupuje, kupić relatywnie tanio od niewiedzącego sprzedawcy …
    I tak widać poprawę. Niektórzy sprzedawcy w opisie wykorzystują stronę Zbieracza w celu opisania proweniencji szkła, choć też, chyba się nie mylę, jedynie w celu zwiększenia wartości oferowanego przedmiotu.
    I na koniec. Pracownicy Muzeum zapamiętali Pana, który zwrócił uwagę na kolory szkieł…. I to chyba chodziło właśnie o Zbieracza 🙂

    Odpowiedz
  3. Zbieracz Staroci
    Zbieracz Staroci

    Sugerowałem by pracownicy muzeum zrobili dokładną analizę wszystkich szkieł, które przyjechały z Grodna. Sfotografowali w dobrym świetle, wymierzyli i opisali, byłaby to bardzo dobra baza danych.
    Co do informacji, które przekazuję na blogu, to faktycznie sam mam czasami takie myśli – po co ja to robię? Bo może zdarzyć się, paradoksalnie, że będę musiał więcej zapłacić za jakiś przedmiot, dzięki sobie. Albo ktoś, kto dowie się ode mnie, kupi przede mną i nie będę miał nawet okazji nabycia.
    Są jednak cele wyższe, edukacja i rozwój, bo gdybyśmy myśleli tylko kategoriami korzyści, nauczyciel w szkole nie powinien przekazywać wiedzy, bo uczniowie kiedyś go zdetronizują, lekarz nie powinien skutecznie leczyć bo straci pracę, a policjant nie powinien łapać złodziei.
    Skoro instytucje państwowe – uczelnie i muzea, nie robią tego do czego zgodnie z ustawami zostały powołane, trzeba powoli zrobić to samemu. Nikt z nas, ani wiedzy ani swojej kolekcji nie zabierze do grobu. Szkoda by kurzyła się w szafach.

    Odpowiedz
    • rf

      Z tym paradoksem związanym z szerzeniem wiedzy o przedmiotach i ich kolekcjonowaniem tak już niestety jest.
      Generalnie każde „namacalne” skatalogowanie czegokolwiek zwiększa zainteresowanie danym tematem, a co za tym idzie i ceny. Pogodziłem się z faktem, że nie kupię tych wszystkich przedmiotów które mnie zachwyciły, nawet większości ich nie kupię, pomimo ich dostępności, bo zbieractwo to kosztowne hobby, a zasoby finansowe nie są nieograniczone.
      Za to można o nich dzięki m.in. Zbieraczowi poczytać i pooglądać ich zdjęcia. A ja lubię czytać….

      Odpowiedz
      • Zbieracz Staroci
        Zbieracz Staroci

        Ma Pan rację, że publikacje zwiększają zainteresowanie, a co za tym idzie wzrost cen. Ale jest pewien problem, jeśli chodzi o temat szkła i oświetlenia.
        Potwierdzonych informacji jest tak mało, że można opublikować byle co. W każdej książce wydanej w ostatnim czasie, redagowanej przez historyków i znawców tematu – znajdują się błędy pochodzenia.
        Oczywiście nie omieszkam prostować tych informacji.

  4. Małgorzata

    Witam serdecznie,

    bardzo mnie zaciekawiła Pańska strona. Studiuję historię sztuki i po nitce do kłębka, przeglądając Allegro zwróciłam uwagę na wzornictwo huty Niemen. Czy dysponuje Pan wiedzą, gdzie można zdobyć katalog wyrobów huty Niemen? Chciałam jeszcze dopytać o dobrą publikację o historii huty, by poszerzyć swą wiedzę.

    Zgadzam się z Panem, że brak katalogu wystawy to bardzo poważny błąd w przypadku organizacji bardzo rzadkiej wystawy monograficznej.

    Pozdrawiam,
    Małgorzata

    Odpowiedz
    • Zbieracz Staroci
      Zbieracz Staroci

      Proszę przeczytać wszystkie posty, dowie się Pani, że portal aukcyjny nie jest dobrym źródłem informacji (ale można tam znaleźć kopię katalogu). Jeśli chodzi o historię huty Niemen to zarówno teksty w różnych publikacjach (są wymienione na blogu) jak i książka Pawła Banasia „Szkło huty Niemen”. W zasadzie tylko w bibliotekach.

      Odpowiedz
  5. Mariusz

    Tak, jak wcześniej rozmawialiśmy. Moje odczucia nt wystawy , były takie jak Zbieracz Staroci. Niemniej po obejrzeniu wystawy , zostaje coś w głowie i na karcie pamięci. a to jest najważniejsze.
    Artykuł bardzo obiektywny

    Odpowiedz
  6. rad

    Jeszcze na chwilę chciałbym powrócić do kwestii „białoruskiej” produkcji huty. Miałem dziś okazję oglądania dwóch wyrobów huty, cukiernic, w kolorze zielonym, czy, jak ktoś woli, uranowym. Obie przyjechały zza wschodniej granicy. Jedna była sygnowana, nie ma wątpliwość, że powojenna, grażdanką, NEMEN. Druga nie miała sygnatury ale ten kolor…. Nie zdecydowałem się na bliższe „zaprzyjaźnienie”, gdyż obie, jak na moje oko, miały właśnie ten kolor. Taki „bijący” po oczach, choć bez wątpienia obie wyszły z Brzozówki… Niestety nie posiadam żadnego szkła w tym kolorze więc zdałem się na intuicję. Ktoś je jednak nabył, teraz chyba żałuje, bo mógłbym mieć dobry materiał porównawczy.
    Btw, taka sama sygnatura była na transparentnej cukiernicy więc może z tymi produktami powojennymi i ich pewnie pojawieniem się w końcu na naszym rynku, bo popyt musi wymusić podaż, nie będzie aż tak źle….
    rf

    Odpowiedz
    • Zbieracz Staroci
      Zbieracz Staroci

      Dlatego uważam, że wystawa w Białymstoku była niezłym materiałem porównawczym. Jeśli cena za taki dziwny kolor jest rozsądna, to warto kupić. Gorzej, jeśli ktoś chce się bardzo wzbogacić na niezbyt atrakcyjne szkło.
      Proszę napisać który to był model cukiernic.

      Odpowiedz
  7. Marzena

    Moje wspomnienie lata 2014 i urlopu na Podlasiu jest silne a pierwsze skojarzenie to huta Niemen, Białystok, wystawa. Odkrycie, fajerwerki zachwytów, szkło, szkło, szkło … te kształty, kolory. Dla mnie, laika i domowego zbieracza wystawa była zachwycająca. Dowodem na to niech będzie chociażby fakt, że po ponad półtorarocznym okresie nadal w wolnym czasie przeszukuję i czytuję 🙂 Tak właśnie natrafiłam na Pański blog. Urodziłam się, wychowałam i nadal mieszkam w Szczecinie. Szczecin jest miastem, w którym znaleźć jeszcze nadal można piękne, stare przedmioty, ale pochodzenia niemieckiego. Polskie są rzadkością. Po wojnie na tzw. Ziemie Odzyskane trafiali najczęściej ludzie z jedną walizką i zapewne nie było w niej cukiernicy po babci Helence. Być może właśnie dlatego zachwyca mnie wszystko co polskie i stare 🙂 Jeszcze raz serdecznie dziękuję za Pana hojność w dzieleniu się wiedzą . Nawet nie ma Pan pojęcia jakim deserem jest dla mnie czytanie o różnicach w szlifie i barwie . Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  8. Matylda

    W kwestii mitycznych przedmiotów spoza katalogu. Wszędzie krąży katalog z ręcznie napisaną datą 1926 oraz w nawiasie 1935. Czy wiadomo, co to dokładnie oznacza (katalog z 1926 roku obowiązujący do 1935, dwa katalogi?) ? Ile było wydanych katalogów Niemna? Czy jest katalog obejmujący okres 1935-1939?

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany